czwartek, 16 września 2010

Smerfne grzyby.

Chlorociboria sp.
Chlorociboria aeruginascens i Chlorociboria aeruginosa to saprofityczne grzyby należący do gromady workowców. Oba gatunki posiadają charakterystyczną turkusową barwę, a odróżnić je od siebie można dopiero po zmierzeniu średnicy zarodników (C. aeruginosa ma znacznie większe zarodniki). Oba gatunki są dość powszechne w środowiskach o klimacie umiarkowanym, występują w lasach na rozkładającym się drewnie, głównie drzew liściastych.


Swoją niezwykłą barwę zawdzięczają barwnikowi xylindein'ie (ang.) wielopierścieniowemu związkowi aromatycznemu, pochodnej naftochinonu.


Związek ten powszechnie znajduje się w komórkach drzew, jest akumulowany przez Chlorociboria sp..  Xylindein zatrzymuje kiełkowanie roślin i sprawia, że jest ono w mniejszym stopniu zjadane przez termity. Nagromadzony przez strzępki grzyba nadaje  drewnu charakterystyczny niebieski kolor. 


Drewno skolonizowane przez Chlorociboria sp. było już w renesansie wykorzystywany do wykonania niebieskich i zielonych zdobień mebli i przedmiotów codziennego użytku.

sobota, 4 września 2010

Islandzka muzyka leczy raka i powstrzymuje światowe konflikty zbrojne.

Tag "icelandic" jest jak gwarancja jakości. Powinien być umieszczany na okładkach płyt, jako atest. To zachwycające ale i deprymujące: Islandia, liczący sobie trzysta tysięcy mieszkańców, nieco odizolowany kraj-wyspa na oceanie Atlantyckim, wydał tylu znakomitych współczesnych artystów ilu nie jest w stanie ten mój trzydziestoośmiomilionowy kraj. Nawet gdy pominę Björk, múm i Sigur Rós, oraz zapomnę, że Emiliana Torrini ma islandzkie korzenie, nadal pozostanie nam kilku wykonawców, których warto posłuchać. Oto podsuwam Wam kilka płyt z dorobku wykonawców z poza kręgu najpopularniejszych. Nie muszę słuchać miłego słuchania, będzie miłe :).

Mugison - Mugimama Is This Monkey Music?














1. I Want You - 3:53
2. The Chicken Song - 3:04
3. Never Give Up - 0:50
4. 2 Birds - 5:06
5. What I Would Say In Your Funeral - 3:53
6. Sad as a Truck - 3:16
7. Swing Ding - 0:28
8. I'd Ask 2:48
9. Murr Murr - 2:52
10. Salt - 3:50
11. Hold on to Happiness - 4:30
12. Afi minn - 9:07

Jednosobowy zespół Örn'a Guðmundsson. Muzyka Mugison to folk oparty na gitarze klasycznej z subtelnym dodatkiem elektroniki. Mugison został w 2004 roku wyróżniony tónlistarverðlaunin (Islandzka Nagroda Muzyczna), a album "Mugimama Is This Monkey Music?", jest uważany za najwybitniejszy w jego dorobku.

Pierwszy utwór na płycie: I Want You



Numer dziewiąty: Murr Murr



Seabear - Ghost That Carried Us Away
















1. Good Morning Scarecrow (1:55)
2. Cat Piano (3:28)
3. Libraries (3:18)
4. Hospital Bed (4:28)
5. Hands Remember (4:04)
6. I Sing I Swim (3:39)
7. Owl Waltz (4:46)
8. Arms (2:52)
9. Sailors Blue (4:03)
10. Lost Watch (4:56)
11. Summer Bird Diamond (2:09)
12. Seashell (4:37)

Folkowy zespół pochodzący z Rejkiawiku. Album "The Ghost That Carried Us Away", który polecam jest ich debiutancką płytą wydaną w 2007 roku. W tym roku wydali swoją drugą płytę "We Built a Fire".

Pozycja ósma z płyty: Arms



Utwór szósty: I Sing I Swim



Hjaltalín - Sleepdrunk Seasons













1. Sleepdrunk Seasons II 0:54
2. Traffic Music 6:38
3. The Boy Next Door 5:23
4. Goodbye July / Margt Að Ugga 5:09
5. Kveldúlfur 2:17
6. Debussy 4:26
7. Selur 2:40
8. Sleepdrunk Seasons I 3:26
9. The Trees Don't Like the Smoke 4:12
10. I Lie 3:27
11. Trailer Music 6:38
12. Pú Komst Við Hjartað í Mér 4:14

Hjaltalín to ośmioosobowa formacja, która przy użyciu min wiolonczeli, akordeonu, klarnetu i kontrabasu tworzy indi rocka. Respół wyróżnia lekkie ale bogate, nieco symfoniczne brzmienie. "Sleepdrunk Seasons" (2008) jest debiutancką płytą zespołu, w tym roku wydali kolejną: "Terminal".

Numer 2 na płycie: Traffic Music


Sin Fang Bous - Clangour






















1. Advent in Ives Garden
2. Jubilee Choruses
3. Catch the Light
4. Sunken Ship
5. Melt Down the Knives
6. Clangour and Flutes
7. We Belong
8. Carry Me Up to Smell Pine
9. Fire to Sleep In
10. Fafafa
11. Poi Rot
12. Lies

Sin Fang Bous to dream popowy projekt Sindri Sigfússon'a z zespołu Seabear. Płyta "Clangour" została wydana w 2008.

Numer pierwszy na płycie: Advent in ives garden


Playlista na YouTube

wtorek, 3 sierpnia 2010

Zauroczony

Nie ma nic bardziej zauraczającego,
od zauroczonego mężczyzny.

Jak pod pozorem
zbędnej asekuracji,
próbuje dotknąć jej skóry.

Jak staje się nadopiekuńczy,
by spędzić z nią
jeszcze te kilkaset metrów
spacerem.

Jak na jego oczach
może ona nosić aureolę
lub porcelanową filiżankę
z owocową herbatą,
ale nigdy przedmiotów
powyżej pięciu kilogramów.

Jak jej prosta, bawełniana sukienka
staje się dla niego świątynią
jej ciała, które może wielbić
zerkając na chwile
przez lufcik dekoltu.

Jestem wdzięczna dziewczętom,
które potrafią uroczyć
za to, że przez kilka dni
ziemia ma możliwość
stykania się z aniołami.

Do czasu gdy otworzy się dyskusja
o jego upodobaniach seksualnych.

Pyskówka Roku

Fragment książki "Etyka Środowiskowa" autorstwa Zdzisławy Piątek, a dokładnie przepisany po niej cytat z jakiejś pracy Callicott'a.

"Wyobraźmy sobie - pisze Callicott, że rodzice apelują do córki: "Nie powinnaś palić papierosów!" Pada jednak pytanie: Dlaczego nie? Ponieważ palenie papierosów szkodzi zdrowiu, argumentują rodzice. Ale filozoficznie wykształcona córka odpowiada: "Dedukując powinności z faktów, popełniacie błąd naturalistyczny, ale jeżeli wskażecie mi jakieś metaetyczne i poprawne uzasadnienie tej powinności, po przestanę palić". "

sobota, 31 lipca 2010

Gaga

Przyznaje się, lubię Lady Gagę; za jej stuprocentowy perfekcjonizm, za jej piosenki i wstępy dopracowane aż do przesady, za to jak doskonale tańczy, za jej oryginalność i niepowtarzalność, za powiew świeżości jaki wprowadziła do muzyki pop; za to, że pomimo tworzenia muzyki popularnej, pozostaje twórcą ambitnym i awangardowym. I choć niektórzy uparcie nazywają ją drugą Madonną, ja uważam, że Gaga jest po-prostu pierwsza Gagą.

Oto kilka powodów, dla których należy przynajmniej szanować Gagę:











Na Youtube:

wtorek, 22 czerwca 2010

The best of Arystoteles

Czyli mikro referat z poglądów Arystotelesa na przyrodę z dużą dozą mojej ignorancji.

Arystoteles wprowadził rozdział przyrody na ożywioną i nieożywioną. Byty należące do przyrody ożywionej posiadają wewnętrzną siłę, która jest źródłem ich aktywności. Tą siłą jest dusza. Rozwój organizmu nie tylko jest kierowany przez duszę, ale też jest nakierowany na cel (nakierowany na cel = teleologiczny). Byty nieożywione też dążą do celu zgodnego ze swoją naturą.

Naturalnym miejscem wszystkich bytów jest ziemia, centrum wszechświata, ponieważ przyroda boi się próżni.

Dualizm Arystotelesa: istnieje czysta forma (utożsamiana też z bogiem), która jest pierwotną przyczyną wszystkiego oraz pramateria, z której forma kształtuje byty.

Wyróżnił trzy rodzaje dusz: wegetatywną (funkcje metaboliczne), animalną (reagowanie na bodźce) i rozumną. Nie wszystkie byty posiadają wszystkie rodzaje dusz. Duszę rozumną uznawał za najdoskonalszą, występuje tylko u ludzi i pojawia się na zaawansowanym poziomie rozwoju embrionalnego: po pojawieniu się narządów zmysłów.

Formę przekazuje mężczyzna, materię kobieta. Forma realizuje się w pełni gdy przychodzi na świat mężczyzna. Gdy rodzi się kobieta, oznacza to, że forma nie zrealizowała się w pełni i nie zapanowała nad materią. W tym kontekście kobieta jest niewydarzonym mężczyzną. Dusza rozumna pojawia się u mężczyzny w 40 dniu rozwoju embrionalnego, a kobiety w 90.

Dusza rozumna jest umiejscowiona w sercu zwierząt krwistych. Arystoteles uważał, że serce się żarzy, ciepło i wilgoć utożsamiał z życiem. Sądził, że oddychamy po to, by chłodzić serce, tak by żar w sercu się nie wypalił.

I oczywiście wierzył w samorództwo - empiryczny dowód: z gnijącego mięsa rodzą się muchy.

wtorek, 1 czerwca 2010

Przyszło lato, czyli widok na teraźniejszość, przeszłość i przyszłość

I przyszło lato.
I zaskoczyło jak to,
że zawiązane
musi się rozwiązać.

Tak trudno, gdy jest się młodym,
o rzeczy stałe i ostateczne.
Może to przez ten przesadnie duży
zbiór czasu do dyspozycji.

I przyszło lato.
I pchnęło mnie w drogę.
Znowu przeszłam ten świat z końca w koniec.
Znowu okryłam że jest wąski jak parapet.

Choć mam przed sobą okno,
przez które jednak mogę coś zobaczyć.

I dopiero gdy przechylę głowę,
mogę poczuć jak uwiera mnie
wąskie gardło teraźniejszości.

A gdy się obrócę
nie widzę już za sobą nic.
Tak jakby, ziemia była młoda
i trzy lata temu nie było mnie
tylko pustka przekładana z miejsca na miejsce.

Tak, przez moment byłam zdziwiona
tym, że się tam nie widzę.
Przecież nie potrafię być
kimś, kim już niż jestem.

Więc patrzę przed siebie
i widzę, że przyszło lato.
Skumulowało ból głowy
i wilgotność powietrza,
oraz te dni
do nieodliczania i nieoczekiwania.

I może łudziłabym się, że
tam dalej czas, przestrzeń i wartość energii
będzie decydować. Ale widziałam już
jak bańki mydlane wybijają z ziemi asteroidy.

Przy braku praw fundamentalnych,
brak możliwości wyznaczenia
zbioru zdarzeń możliwych.

Więc nie mogę ci obiecać,
że cię oczekuje.
To lato przecież może,
spalić ziemię w wodzie.

Albo minąć mnie,
obserwującą jak cisza z milczeniem
walczy o przestrzeń.