sobota, 31 lipca 2010

Gaga

Przyznaje się, lubię Lady Gagę; za jej stuprocentowy perfekcjonizm, za jej piosenki i wstępy dopracowane aż do przesady, za to jak doskonale tańczy, za jej oryginalność i niepowtarzalność, za powiew świeżości jaki wprowadziła do muzyki pop; za to, że pomimo tworzenia muzyki popularnej, pozostaje twórcą ambitnym i awangardowym. I choć niektórzy uparcie nazywają ją drugą Madonną, ja uważam, że Gaga jest po-prostu pierwsza Gagą.

Oto kilka powodów, dla których należy przynajmniej szanować Gagę:











Na Youtube:

wtorek, 22 czerwca 2010

The best of Arystoteles

Czyli mikro referat z poglądów Arystotelesa na przyrodę z dużą dozą mojej ignorancji.

Arystoteles wprowadził rozdział przyrody na ożywioną i nieożywioną. Byty należące do przyrody ożywionej posiadają wewnętrzną siłę, która jest źródłem ich aktywności. Tą siłą jest dusza. Rozwój organizmu nie tylko jest kierowany przez duszę, ale też jest nakierowany na cel (nakierowany na cel = teleologiczny). Byty nieożywione też dążą do celu zgodnego ze swoją naturą.

Naturalnym miejscem wszystkich bytów jest ziemia, centrum wszechświata, ponieważ przyroda boi się próżni.

Dualizm Arystotelesa: istnieje czysta forma (utożsamiana też z bogiem), która jest pierwotną przyczyną wszystkiego oraz pramateria, z której forma kształtuje byty.

Wyróżnił trzy rodzaje dusz: wegetatywną (funkcje metaboliczne), animalną (reagowanie na bodźce) i rozumną. Nie wszystkie byty posiadają wszystkie rodzaje dusz. Duszę rozumną uznawał za najdoskonalszą, występuje tylko u ludzi i pojawia się na zaawansowanym poziomie rozwoju embrionalnego: po pojawieniu się narządów zmysłów.

Formę przekazuje mężczyzna, materię kobieta. Forma realizuje się w pełni gdy przychodzi na świat mężczyzna. Gdy rodzi się kobieta, oznacza to, że forma nie zrealizowała się w pełni i nie zapanowała nad materią. W tym kontekście kobieta jest niewydarzonym mężczyzną. Dusza rozumna pojawia się u mężczyzny w 40 dniu rozwoju embrionalnego, a kobiety w 90.

Dusza rozumna jest umiejscowiona w sercu zwierząt krwistych. Arystoteles uważał, że serce się żarzy, ciepło i wilgoć utożsamiał z życiem. Sądził, że oddychamy po to, by chłodzić serce, tak by żar w sercu się nie wypalił.

I oczywiście wierzył w samorództwo - empiryczny dowód: z gnijącego mięsa rodzą się muchy.

wtorek, 1 czerwca 2010

Przyszło lato, czyli widok na teraźniejszość, przeszłość i przyszłość

I przyszło lato.
I zaskoczyło jak to,
że zawiązane
musi się rozwiązać.

Tak trudno, gdy jest się młodym,
o rzeczy stałe i ostateczne.
Może to przez ten przesadnie duży
zbiór czasu do dyspozycji.

I przyszło lato.
I pchnęło mnie w drogę.
Znowu przeszłam ten świat z końca w koniec.
Znowu okryłam że jest wąski jak parapet.

Choć mam przed sobą okno,
przez które jednak mogę coś zobaczyć.

I dopiero gdy przechylę głowę,
mogę poczuć jak uwiera mnie
wąskie gardło teraźniejszości.

A gdy się obrócę
nie widzę już za sobą nic.
Tak jakby, ziemia była młoda
i trzy lata temu nie było mnie
tylko pustka przekładana z miejsca na miejsce.

Tak, przez moment byłam zdziwiona
tym, że się tam nie widzę.
Przecież nie potrafię być
kimś, kim już niż jestem.

Więc patrzę przed siebie
i widzę, że przyszło lato.
Skumulowało ból głowy
i wilgotność powietrza,
oraz te dni
do nieodliczania i nieoczekiwania.

I może łudziłabym się, że
tam dalej czas, przestrzeń i wartość energii
będzie decydować. Ale widziałam już
jak bańki mydlane wybijają z ziemi asteroidy.

Przy braku praw fundamentalnych,
brak możliwości wyznaczenia
zbioru zdarzeń możliwych.

Więc nie mogę ci obiecać,
że cię oczekuje.
To lato przecież może,
spalić ziemię w wodzie.

Albo minąć mnie,
obserwującą jak cisza z milczeniem
walczy o przestrzeń.

niedziela, 30 maja 2010

Kobiety rodzą się by śpiewać

Choć mężczyźni często są genialnymi muzykami, to tylko kobiety mogą być esencją piękna. Ich tajemnicą jest głos.

Feist i jej głębia.



Emiliana Torrini - definicja bycia uroczą



Anja Garbarek czaruje. Polka - można pękać z dumy.


(sauntrack: Angel-a, film polecam!)

My Brightest Diamond - w rzeczy samej.



Nieco pieprzu. PJ Harvey.



Lhasa de Sela. Głos jak deszcz.



Co może być piękniejszego od kobiety? Kobieta z harfą: Joanna Newsom



Maria Peszek. (Udaję, że ostatniej płyty nie było.)



Bajka znana mi wyłącznie ze współpracy z Bonobo. Czekam ja jakiś solowy projekt.



Florence. Jej głos miażdży, a niezręczność sceniczna rozczula. Wiem, prawie wszyscy to już widzieliście, ale:



I tylko je kochać.


Na Youtube:
http://www.youtube.com/user/cosiestalozmagdak#p/c/07275F45BCE09BD4/0/lp6_mt7XRtg

poniedziałek, 24 maja 2010

Duet

Czyli dwoje wystarczy.

Ona i on:
Czyli dużo banału.

The White Stripes oczywiście.
Jack (wszystko) + Meg (nieudolna perkusja) = perfekcja!


(prawie fraktale)



Z miejsca gorąco polecam film:
The White Stripes Under Great White Northern Lights

Nadal banalnie:
The Kills. Alison Mosshart i Jamie Hince.
Kocham cię, więc nienawidzę: takie dokładnie jest the Kills. Ich wizerunek sceniczny to kreacja ognistego romansu, na tle ostrych imprez, ton tytoniu i hektolitrów alkoholu.


Niebanalnie: Psapp. Galia Durant i Carim Clasmann.
Zabawki i dużo krwi. Sami zobaczcie.



Klasyk:
Dead Can Dance
Czyli dwoje wskrzeszało instrumenty dawne, a teraz mam nadzieję, że wskrzeszą samych siebie. Zespół został rozwiązany w 2005 roku.



One:
czyli niewiele do powiedzenia

Jedyne: CocoRosie
Siostry Sierra i Bianca Casady, klimat bardzo eksperymentalny. Ale lubię tę skrajną dziwaczność ich wokalu.
z nowej płyty:



Oni:
I tu jest dużo do powiedzenia.

Kings of Convenience
Czyli co Erlend Øye dotknie zamieni się w złoto. Duet z Eirikiem Glambek Bøe. Wszystkie ich płyty są takie same. I za to się ich ceni.



Koop: Magnus Zingmark i Oscar Simonsson.
Para Szwedzkich transwestytów i ich genialna muzyka.




Broken Bells: Danger Mouse z Gnarls Barkley i James Mercer z The Shins.
Świeżynka, dlatego bez teledysku i błyskotliwego komentarza.



Slowblow: Dagur Kári Petursson i Orri Jonsson
Pozostając w klimacie gitary klasycznej. Kraj: islandia i słychać. Nudne tak jak lubię.



The Books: Nick Zamuto i Paul de Jong
Nadal nuda w moim stylu. Sample, chłopcy z gitarą i misją.



Mocny akcent na zakończenie:
Justice - DJ Gaspard Augé i Xavier de Rosnay
I nie nazwanie ich geniuszami jest tu jedyną profanacją.

niedziela, 23 maja 2010

O doborze płciowym

I przyjdzie noc
gdy chłopaki w skórach
wypuszczą się w miasto
by polować na suczki

i dobiorą się
z nimi w pary
według koloru skóry
gestów, zainteresowań
i upodobań seksualnych

a ja się stanę
bezbarwna

i będą z nimi tańczyć
aż wytańczą noc do ściany
do tylnego siedzenia w samochodzie

i noc się skończy
i nic mi z niej nie zostanie

poza wschodem słońca
który jedyny może się
ze mną mierzyć na wytrzymałość

(po tych najdłuższych
najcięższych
najciemniejszych
i najbardziej pijanych
wschodzi tak samo)

a papieros
jak zwykły cienias
znowu się wypali

czwartek, 20 maja 2010

Brzydka

(Kejtowi, Sweetowi i Tomowi dedykuję)

Oburzyły się
gdy powiedziałam
'jestem brzydka'

jakbym powinna odmawiać
mojemu ciału uczciwej oceny
tylko dlatego że jest moje

hipokryzja
jest chyba najpowszchniejszą
formą nepotyzmu
krystalicznie egoistyczną
w motywach i formie

gdyby moje ciało zapytało
mnie zaraz, 'magda
czy ci się podobam?'
powiedziałabym 'nie ciało.
jesteś brzydkie.'

gdyby zapytała mnie
twoja dziewczyna
powiedziałabym to samo
- wolę blondynki

życie z kłamstwem
naniesionym na twarz jest łatwiejsze
gdybym była takim bilbordem
ktoś może by mnie złapał za biodra
tylko dlatego że się urodziłam

życzę Ci powodzenia
z kobietą bez zasług
jej udało się w losowaniu

mi też.